Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Anna Kozicka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Anna Kozicka. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 20 lutego 2011

Zdradziłam Szymborską z Tokarczuk

Taka prawda. Pytacie może, dlaczego? Bo Tokarczuk pisze o rikach, dziwadłach, ałtsajderach. Tworząc bohaterów i bohaterki swoich powieści, pozwalając im zaistnieć w wyobraźni, umysłach czytelników i czytelniczek uwrażliwia, naprowadza, ukazuje, uwidacznia Inne, Nieznane, Niezrozumiane, Brzydkie, To Co Wydaje Się Straszne.

Tokarczuk to jedyna polska pisarka, która w tak intensywny sposób eksploruje Inność. Jako znana, ceniona i czytana autorka wprowadza Inność w świat mejstrimu, na salony, w świat gdzie rządzą prawa rynku, a Inność sprzedaje się owszem, ale w odpowiednim opakowaniu. To tak jak z jedną z bohaterek opowiadania „Najbrzydsza kobieta świata” z tomu „Gra na wielu bębenkach”. Publiczność pożądała jej odpychającej, lecz jednocześnie odurzającej brzydoty. Nie chciała zobaczyć w niej kobiety, człowieka, istoty czującej i myślącej.

Uwielbiam Tokarczuk. Uwielbiam ją za to, że zaprasza do odkrycia człowieczeństwa w Innych, w marginalizowanych życiach, czy to ludzi z zaburzaniami psychicznymi, czy niepełnosprawnych, czy homo czy transgender (postać Wilgefortis), czy starszych ludzi. Jej powieści pozwalają, gdy się na nie otworzysz, zobaczyć głębiej Innego, a tym samym siebie, bo i w Tobie jest Inny / Inna, nie unikaj spotkania z Nim / Nią.

Jeśli znacie innych pisarzy, poetów, pisarki, czy poetki wprowadzających/ce za pomocą swej twórczości Inność, to dzielcie się swoimi odkryciami. Zapraszam.

Olga Tokarczuk (źródło: womenswriting.blogspot.com)

poniedziałek, 14 lutego 2011

Wiersz o miłości do miasta-kobiety

Postanowiłam, inspirując się rozmową niedzielną z pewnymi osobami, o tym że na naszym blogu nie ma wiersza i odpowiadając jednocześnie na poniższy wpis Krzycha o kłirowości Białegostoku, zamieścić to:

Miasto

Kocham to miasto bo jest kobietą
ma zielone oczy i odciski przeszłości na dłoniach
zmarszczki czasu sunące leniwie po ścianie twarzy
biernie przyjmuje spermę urbanistycznych wizji architektów
Jest małomiasteczkową dziewczyną
na raz
w drodze po marzenia stolicy

Kocham to miasto bo schowane jest w kokonie ciszy
a nocą widać kamyki gwiazd i magmę nieba

Nie pozwala mi się pojąć
zaskakuje wciąż wyciekając przez palce
wabi nieznanymi zakamarkami duszy
nęci ciemnymi komnatami ciała
A ciało ma rozległe – wyleguje się pośród pól łąk i lasów
Jest pryzmatem – mówi rzeczywistość nie jest jedna lecz skrzy się barwami tęczy

Kocham to miasto bo jest kobietą

środa, 9 lutego 2011

Ach, ten queer / Ach, ta queer kultura

Miałam napisać komentarz do posta Sylwii pełnego szczerych pytań, ale stwierdziłam, że szkoda by te ważne kwestie nie świeciły na stronie głównej naszego bloga.

Nie da rady nie klasyfikować, tak nasz umysł funkcjonuje. Ważne, by nie stać się więźniem / niewolnicą klasyfikowania.

Z ludźmi queer to jest tak, że oni wymykają się definicjom, i o to chodzi, to oni ustalają kim są w danej sytuacji. I nici z klasyfikacji. :) Spróbuję jednak opisać pewne typy.

Zaczynam. Zaznaczam, że moje opisy są pewnymi wytycznymi, żeby wiedzieć o co cho, ale nie są stuprocentowym odzwierciedleniem stanu rzeczywistego. Faceci, którzy ubierają kobiece ciuszki, malują się i do tego udają znane piosenkarki to drag queen. Robią to, bo lubią, robią to dla zabawy. Zarabiają też na tym, jeżeli są profesjonalnymi drag queen. Np. Żaklina, która wystąpiła w „Mam talent”.

Są też drag kingi, to z kolei kobiety przebrane za mężczyzn i parodiujące męskie zachowania. Oglądałam sporo drag kingowych występów na YouTube oczywiście. Niektórzy są tak profesjonalni, że niby wiesz, że to kobieta, ale kurcze widzisz faceta jak nic.

Drag queen i drag kingi pokazują, że nasze zachowania czy ubieranie się nie wynika jedynie z płci biologicznej, ale uwarunkowane są kulturą w jakiej żyjemy, która jasno określa co jest „kobiece” a co „męskie”.

„Mężczyzna”, który czuje się kobietą i chce nią być, i też nią jest (!), to transseksualna kobieta, czyli M/K, wyjaśniając biologiczny mężczyzna ale z psychiką kobiety. Jest kobietą, ale w ciele faceta. Jeśli chce mieć ciało zgodne z psychiką, to następuje szereg badań psychologicznych, seksuologicznych, które dopiero umożliwiają operacyjną korekcję płci. Co do orientacji seksualnej, to z tego co wiem, nie zmienia się po operacji. Po prostu, jeśli ta kobieta w ciele mężczyzny (transseksualna kobieta) czuje zaangażowanie psychoemocjonalne i pociąg seksualny do kobiet, to mimo męskiego ciała, można powiedzieć, że jest lesbijką. A jeśli czuje zaangażowanie psychoemocjonalne i pociąg seksualny do mężczyzn, to nie można powiedzieć, że jest gejem, bo psychicznie będąc kobietą, jest heteroseksualna. Są również transseksualni mężczyźni, czyli K/M, czyli mężczyźni w ciele kobiet.

Jeśli ktoś ma piersi i penisa to: albo jest interseksualny, czyli dwupłciowy, albo jest to osoba transseksualna, która zdecydowała się nie przeprowadzić do końca operacji zmiany płci, i wtedy można nazwać ją transgenderową, czyli kimś poza płcią, albo ta osoba transseksualna nie miała pieniędzy na jej ukończenie, to drugie może być częstszą opcją, bo w Polsce nie refunduje się takich operacji.

A jak funkcjonują transseksualistki czy transseksualiści w związkach, nie mam pojęcia. Jak nazywają swego partnera czy partnerkę, nie mam pojęcia, ale może kotku, miśku, kochanie? I nie wiem jak definiują swoja seksualność osoby, które żyją w związku z osobą transseksualną. To odbywa się w intymnej relacji między dwojgiem ludzi. To oni się określają albo i nie. Pewne sprawy są nieuchwytne. Pewnych spraw nie da się sklasyfikować.

Wierzę, że mimo zawiłości tychże kwestii, treść jest zrozumiała i pomocna w poruszaniu się w świecie queerowości.

Pytajcie dalej, proszę. Komentujcie nadal, zapraszam.

poniedziałek, 7 lutego 2011

„Zapałeczki Panu wypadły”

Zdarzyło Wam się kiedyś, czy to w dzieciństwie czy w dalszych etapach życia, by pomylono Waszą płeć? Zamiast „Czy mogłabyś mi pomóc?, to „Czy mógłbyś?”, a do chłopczyka „A ty dziewczynko, co chcesz kupić? Lizaka?”

Po obcięciu włosów „na jeżyka” i utrzymywaniu krótkiej fryzury, zdarza mi się raz na jakiś czas, zwłaszcza gdy zimą jestem szczelnie opatulona i piersi nie widać, zostać chłopcem albo Panem, częściej Panem. Zazwyczaj prostuję mówiąc Pani, ale nie zawsze, bo bawi i raduje mnie to. Bawi i raduje mnie ta niejednoznaczność, to nieokreślenie, to poza płcią bycie. Ten czy ta którzy mają możliwość usłyszeć moje sprostowanie, bardzo przepraszają, ale za co? Mnie to nie boli, mnie to cieszy. Jest to również argument nie do obalenia, że w społeczeństwie swoje płcie klasyfikujemy na podstawie wizualnego odbioru, zwłaszcza w sytuacjach „szybkiego i pierwszego kontaktu”, np. sklep, bank, autobus.

Nie robię makijażu, nie depiluję brwi, rzadko maluję paznokcie, ubieram się w wygodne rzeczy, lubię czuć się swobodnie, nie noszę torebki, tylko plecak. Nie jestem „ukobiecona”, oj nie. Ciekawe, czyż nie? Nie „nosisz się po kobiecemu”, to ludzie mylą twoją płeć. Świadczy to o tym jak mocno utrwalone mamy określone wyobrażenia o „męskości” i „kobiecości”.

Jestem sobą. To jest dla mnie ważne. Nie potrzebuję „męską” czy „kobiecą” być. Po prostu jestem. Prawdopodobnie można mnie zdefiniować, jak wszystko i wszystkich na tym świecie. Nie uciekam od nazwania mnie. Spoko, chce mnie ktoś nazwać „męską”, nie ma sprawy. Tylko, że ja jestem ponad to. Jestem wolna. Wewnętrznie. Nie zmienię siebie na bardziej jednoznaczną wizualnie, bo nie widzę potrzeby. Jestem otwarta jak dom bez drzwi. Zapraszam na herbatę, czy kawę, jak kto woli.

czwartek, 3 lutego 2011

Co w trawie piszczy? O queerfestach w Polsce

Mam o querfestach napisać, ale to znaczy o czym? O drag show, o paradach, nie wiem, o marszach równości, o festiwalach kultury queer? Poza tym nie interesuję się tym tak stricte. Czasem w ramach zainteresowań gender, queer, feminizmem czy homoseksualnością dowiem się o jakiejś imprezie.

Lekki stres. Okej, od czego są Google. I tak powolutku kojarząc wiadomości zdobyte w trakcie innych poszukiwań czy rozmów z ludźmi i wspomagając się internetem, znalazłam sporo informacji o odbywających się w kraju imprezach dotyczących kultury queer.

Zapraszam do zapoznania. Jeśli znajdziecie coś nowego, to śmiało dopisujcie. Nie jestem alfą i omegą. Podkreślam, że podany rok jest rokiem pojawienia się danej imprezy. Od tego czasu odbywają się one zazwyczaj rokrocznie. Ponieważ nie chcę ogromnego wpisu, podaję tylko nazwy festiwali, podaję tylko nazwy, bo wiadomości o nich znajdziecie na Wikipedii pod hasłem Festiwale LGBT w Polsce. Dopisuję dwa festiwale drag queen, jeden z Sopotu, drugi z Warszawy. Oczywiście naszą perełkę, białostocki „Nienormatograf” i pierwszy Queer Festiwal w Szczecinie.

  • 1996: * Noc Walpurgii
  • 2003: * Wrocławski Festiwal Przeciwko Wykluczeniom „Lesbijki, Geje i Przyjaciele”
  • 2004: * Festiwal Kultura dla Tolerancji w Krakowie * Dni Równości i Tolerancji w Poznaniu
  • 2006: * Festiwal Równości w Warszawie * Festiwal Kina LGBT „Pryzmat” w Warszawie * QueerFest w Toruniu * Festiwal Filmu Queer „A Milion Different Loves?!” w Łodzi
  • 2007: * Festiwal Równe Prawa do Miłości w Warszawie * Drag Queen Sopot Festival
  • 2008: * Festiwal Tęczowych Rodzin w Warszawie * Śląskie Dni Równych Szans Dla Wszystkich w Katowicach
  • 2009: * Ninio Knows-How Festiwal w Poznaniu * Queerowy Maj w Krakowie * Mr. Bear Poland * I Festiwal Drag Queen w klubie Rasko w Warszawie
  • 2010: * Festiwal Równych Praw we Wrocławiu * EuroPride w Warszawie * Wystawa Ars Homo Erotica w Muzeum Narodowym w Warszawie * Queer Festiwal w Szczecinie
  • 2011: * Festiwal Kultury Queer „Nienormatograf” w Białymstoku

Hmm, podsumowując nie brak nam różnorodnych queerfestów. Są parady i marsze równości. W ostatnie wakacje mieliśmy pierwszą w Polsce Euro Pride, można pójść na pokazy drag show, o ile znajdzie się o nich notatkę w internecie. W Muzeum Narodowym w stolicy zorganizowano pierwszą tematyczną wystawę poświęconą sztuce homoerotycznej Ars Homo Erotica. Najwięcej jest festiwali, które obejmują wykłady, warsztaty, panele dyskusyjne, pokazy filmowe, wystawy fotografii, koncerty, imprezy klubowe, a nawet co raz częściej wydarzenia sportowe, np. w ramach Queerowego Maja jest Turniej Kobiecej Piłki Kopanej. W zeszłorocznym wzięłam udział i na własnej skórze przekonałam się, że nie wszystkie kobiety to „słaba płeć”.

Dlaczego wśród wymienionych imprez najwięcej jest festiwali? Dla kogo przeznaczone są queerowe imprezy, a kto zazwyczaj z nich korzysta? Dlaczego organizowane są w wielkich miastach? Mam swoje przemyślenia w odpowiedzi na te pytania, ale pozostawiam je natenczas otwartymi, bo od własnych wolę Wasze. Cdn…